Lubię patrzeć optymistycznie w przyszłość, jednak jest on połączony z chłodną oceną suchych danych. W jednym z ostatnich wywiadów prof. Rowiński optymistycznie patrzy na nadchodzącą wiosnę. Patrząc na dotychczasowe dane za początek roku hydrologicznego 2026 (zaczyna się w listopadzie 2025), aż takiego optymizmu w danych nie widzę.
Zacznijmy więc od temperatur, bo w kontekście retencji i poprawy wilgotności gleby będzie to jeden z kluczowych elementów równania bilansu wodnego. Tutaj niezmiennie polecam portal Pogoda i klimat (warto wesprzeć autora tych analiz – więcej u niego na stronie), który regularnie publikuje analizy meteorologiczne. Na potrzeby tego tekstu przyda się poniższy wykres temperatur w Polsce od 11 października 2025 do 8 lutego 2026. Widać na nim, że początek roku hydrologicznego był cieplejszy niż norma, później ochłodzenie w drugiej połowie listopada i mocno cieplejszy grudzień, niż należało by się spodziewać – w tym pobite 3 rekordy ciepła dobowego. Pod koniec miesiąca mieliśmy powiew chłodu, przeplatany później „cieplejszymi” dniami i pod początku stycznia długggaaa passa dni z temperaturami poniżej średniej wieloletniej – ale bez rekordów zimna. Przypatrzcie się dobrze temu wykresowi, bo nie raz będę się do niego odnosił opisując sytuację z opadami.
W listopadzie mieliśmy kilka dni z większymi opadami w niektórych regionach kraju. Miesięczna suma opadu dała wartości powyżej średniej wieloletniej w południowej Polsce i północo-wschodniej. W pozostałej części kraju, albo blisko normy, albo sporo poniżej (np. Lubuskie z wartością 40% normy). Patrząc na rozkład opadów w ciągu miesiąca widzimy, że te z przed 20 listopada miały szansę zasilić glebę, bo od tego dnia zaczęły się kilkudniowe mrozy – tam gdzie skuło lodem wierzchnią warstwę tam opady, występujące w kolejnych dniach – szczególnie 25 i 26 listopada miały mniejszą szansę wsiąknąć, a większą spłynąć po zamarzniętej powierzchni. Ma to szczególne znaczenie dla centralnej i zachodniej Polski, gdzie suma opadów w tych dniach wyniosła od 25% do prawie 50% sumy miesięcznej.
Grudzień, no cóż, nie dość, że cieplejszy ponad normę to jeszcze suchy – od 5 do 75% normy wieloletniej, a to te wyższe wartości to i tak głównie z powodu epizodu zimowego pod koniec grudnia, gdy na północy w jeden dzień spadło dużo śniegu, co niektórym utrudniło przemieszczanie się po świętach (okolice Mławy). I tu znów warto wrócić do wykresu temperatur. Kilka dni przed tymi intensywniejszymi opadami mieliśmy falę chłodu, która znów miejscami zmroziła ziemię utrudniając wsiąkanie wody z opadów w kolejnych dniach.
Domknięciem pierwsze kwartału roku hydrologicznego jest styczeń. W większości kraju temperatury ujemne przez cały miesiąc. Tam gdzie była pokrywa śnieżna, grunt pewnie mniej zmrożony i jest większa szansa, że jak pokrywa śnieżna zacznie topnieć, to część tej wody zasili wody gruntowe. Jednak w miejscach, gdzie śniegu było mało lub wcale grunt po styczniu jest zapewne przemarznięty i to nie tylko powierzchniowo. W efekcie nawet jak w kolejnych dniach pojawią się dodatnie temperatury i opady, to nie tak szybko dotrą do głębszych warstw gleby. Poza tym suma opadu za styczeń również nie napawa optymizmem – w większości kraju anomalia ujemna – spadło mniej niż średnia wieloletnia.
Wspomniany na początku prof. Paweł Rowiński w rozmowie z Nauką w Polsce (cała rozmowa – Hydrolog: zapowiada się pierwszy rok od lat bez wejścia w wiosnę z suszą) prognozuje „Zapowiada się pierwszy rok od lat, w którym nie powinniśmy wszczynać alarmu zagrożenia suszą hydrologiczną na początku wiosny”. Patrząc na powyższe dane rozkładu temperatur w okresie listopad 2025 – styczeń 2026, nie jestem takim optymistą, chociaż do wiosny jeszcze trochę czasu mamy i wszystko zależy jak będą wyglądać kolejne miesiące. Niemniej patrząc na same opady jesteśmy w deficycie w większości kraju – poniżej zestawienie anomalii kolejnych miesięcy. Patrząc na główne stacje meteo IMGW mamy deficyt opadów od dwóch miesięcy w prawie całej Polsce, a stały przez ostatni kwartał w województwach zachodniopomorskim, lubuskim, wielkopolskim, łódzkim, mazowieckim i kujawsko-pomorskim, oraz w zachodniej części warmińsko-mazurskiego.
Chcecie więcej doniesień ze świata nauki i ciekawy wodnych analiz? Wspierajcie nasz blog regularnie poprzez Patronite lub jednorazowo stawiając nam kawę 🙂

