Site icon

Liczbowy Matrix – mokry czy suchy okres?

Pamiętacie kiedy ostatnio była u Was taka ulewa, że pozalewało okolicę? Duże wydarzenia powodziowe pamiętamy, ale co z tymi mniejszymi lokalnymi? Jak mówimy o powodzi to zapewne łączymy to też z dużymi opadami, ale ja często spotykam się z komentarzami w stylu: „Jaka powódź skoro susza?”. Patrząc wstecz też trudna odkopać w pamięci czy dany dzień był deszczowy czy nie. Dany miesiąc już łatwiej ocenić – ale czy aby na pewno? Czy nie wpadamy w pułapkę liczbowego Matrix`a, szczególnie szukając podsumowań danego roku czy miesiąca?

W tym tekście pokażę Wam, że susza i powódź wzajemnie się nie wykluczają (to niejako uzupełnienie wcześniejszego tekstu Powódź w trakcie suszy.). Mogą następować krótko po sobie lub jednocześnie w innych regionach kraju, ale w ujęciu statystyk rocznych czy miesięcznych to nam ucieka.

IMGW-PIB podaje, że w 2024 roku uśredniona suma opadu dla całego kraju wyniosła 607,8 mm, co stanowiło 99,4% normy określonej na podstawie pomiarów w latach 1991-2020. Według klasyfikacji Kaczorowskiej miniony rok należy zaliczyć do lat przeciętnych. Według klasyfikacji rangowej średniej obszarowej sumy opadów, obejmującej okres od 1951 r., ubiegły rok plasuje się na 38. pozycji. Najbardziej zasoby w opady był 2010 r. (ze średnią obszarową sumą opadów 804,1 mm, co stanowiło 132% normy), najmniej – 1982 r. (z sumą zaledwie 422,6 mm, 69% normy).

Klasyfikacja warunków pluwialnych w Polsce w latach 1951-2024 na podstawie norm okresu normalnego 1991-2020. (opracowanie IMGW-PIB – link na końcu)

Powyższy opis i wizualizacja IMGW pokazują, że 2024 rok był w miarę normalny pod względem opadów. Jednocześnie początek roku był na tyle wilgotny, że w wielu miejscach widzieliśmy tradycyjne wiosenne wezbrania rzek i tereny zalewowe wypełnione wodą (co prawda przyszły miesiąc wcześniej niż można by się tego spodziewać, ale to osobny temat), później mieliśmy rozwijającą się suszę, wrześniową powódź i początek suchej zimy. Tego nie oddaje ogólna roczna suma opadów. Trzeba prześledzić miesiąc po miesiącu tak, jak to pokazałem na zebranych ze stron IMGW podsumowaniach dla każdego miesiąca. Patrząc np. na Łódź, anomalia poszczególnych miesięcy, była różna w roku. Powyżej normy były tylko 3 miesiące, przy czym pierwsze dwa bardzo mokre (2-krotna suma miesięcznego opadu), a później jechaliśmy na ciągłym deficycie.

Suma opadu i anomalia względem średniej z okresu 1991-2020 (opracowanie IMGW-PIB – link na końcu)

Suma opadu dla Łodzi w 2024 roku wyniosła 519 mm, co w porównaniu do średniej z okresu 1991-2020 wynoszącej 578 mm, daje nam deficyt 61 mm – anomalia wyniosła zatem 90% . Przy czym należy zwrócić uwagę, że 25% tej sumy to tylko miesiące styczeń i luty.

A teraz cofnijcie się 20-30 lat – jesteście wstanie odtworzyć podobny opis dla tamtych lat? Ja sam nie pamiętam. Tym bardziej, że nie myślałem wtedy o związaniu się zawodowym z tematyką wodną i popularyzacją. Na szczęście są takie strony jak meteomodel.pl, dzięki którym możemy zajrzeć w historyczne dane i je analizować – tak jak ja to robię na potrzeby m.in. cyklu #WodnyWykres

No dobra, ale czy suma miesięczna jest wystarczająca? Czy jak miesiąc jest w normie to znaczy, że nie rozwijała się susza? Lub nie wystąpiła powódź lub lokalne podtopienia? Żeby odpowiedzieć na te pytania, trzeba sięgnąć jeszcze głębiej w dane – sumy dobowe opadów.

W pamięci mam jeden dzień z sierpnia 2023 roku, gdy wiele regionów aglomeracji łódzkiej było zalanych po intensywnych opadach 18 sierpnia (wtedy nagrałem jeden z filmów na raczkujący kanał YT – Zdarzenie pięćsetletnie w Łodzi – 18.08.2023 r. ). Jak widać na poniższym wykresie dobowa suma opadów w tym dniu miała dominujący udział w sumie dla tego miesiąca.

Wykres danych IMGW dla stacji Łódź-Lublinek przedstawiających miesięczną sumę opadu oraz maksymalną dobową sumę opadu w poszczególnych miesiącach 2023 roku w porównaniu do średniej miesięcznej sumy opadów z wielolecia 1951-2020  (źródło: opracowanie własne na podstawie danych IMGW-PIB zgromadzonych na stronie meteomodel.pl)  oraz przykład skutków intensywnych opadów w dniu 18 sierpnia 2023 roku (u góry)

Podobne przykłady można znaleźć dla wielu miejsc. Skoro już analizujemy dokładniej rok 2024 to zobaczmy np. sierpień w Łodzi – mamy 6 dni z opadem powyżej 1mm na 31 dni całego miesiąca, z tego wykręciliśmy sumę opadu trochę powyżej średniej wieloletniej. Czy to coś pomogło po kilku miesiąca z deficytem opadów? Odpowiedzieć na to pytanie można sobie robiąc prosty domowy eksperyment na roślinach – podlewać różnymi objętościami w różnych odstępach czasu. Może całą sumę miesięczną wylać na roślinę jednego dnia – mamy wtedy zalany parapet, a i tak roślina może nie dotrwać do kolejnej miesięcznej sumy podlewania. Można podzielić miesięczną sumę na trzy części i podlać raz na dwa tygodnie, w kolejnych dwóch tygodniach pozostałe dwie części dzień po dniu.

Z takimi wyzwaniami mierzą się rośliny, w tym produkcja rolnicza, co w regionach o ograniczonej retencji i słabej strukturze gleby (słabe magazynowanie wilgoci w glebie) powoduje, że takie silne jednodniowe opady nie rozwiązują problemu suszy, a mogą spowodować lokalne podtopienia. Zwrócicie uwagę np. na 19 sierpnia na Warszawę – 94 mm w jeden dzień przy sumie miesięcznej wynoszącej 103 mm – to m.in. ten przypadek zainspirował mnie do napisania Pamięć rzek, a zalewanie polskich miast

Rozkład opadów w sierpniu 2024 roku (opracowanie IMGW-PIB – link na końcu)

Podobną sytuację, kilku dni opadowych podbijających miesięczną sumę, mieliśmy we wrześniu, gdy południowy-zachód  mierzył się z powodzią, a północny-wschód kraju ciągle w suszy. Zresztą nawet region dotknięty powodzią notował już stany suszy na rzekach w regionie przed wystąpieniem tych opadów.

Rozkład opadów we wrześniu 2024 roku (opracowanie IMGW-PIB – link na końcu)

I na koniec ostatni wykres. W mediach często pada sformułowanie, że wydłużają nam się okresy bez opadów i przerywane są krótszymi i intensywniejszymi opadami. Ja sam też o tym mówię w mediach, bo na to wskazują modele klimatyczne dla naszego regionu. Ale, żeby nie być gołosłownym, przysiadłem do danych dla Łodzi (dane znów dzięki meteomodel.pl) i zestawiłem je na poniższym wykresie.

Średni czas trwania opadu w dniu wystąpienia opadu [h/dzień] oraz średnia intensywność opadu [mm/h] w deszczu w miesiącach wiosennych (marzec-maj), letnich (czerwiec-sierpień) i jesiennych (wrzesień-listopad) w latach 1966-2024) dla stacji IMGW Łódź-Lublinek (źródło: opracowanie własne na podstawie danych IMGW-PIB zgromadzonych na stronie meteomodel.pl)

Jak widać w liczbowy matrix łatwo wpaść. Mam nadzieję, że powyższe przykłady pomogą Wam nie dać się złapać w pułapkę liczb i lepiej zrozumieć jedną z przyczyn powodzi i suszy, jaką są opady. Przy czym warto pamiętać, że w przypadku suszy duże znaczenie ma też bilans opad-parowanie wyrażony np. wskaźnikiem klimatycznego bilansu wodnego, który dla 2024 roku wyglądał jak poniżej – prawie cały kraj w deficycie, bo oprócz deficytu opadu w wielu regionach, mieliśmy rekordowe średnie temperatury miesięczne lub sporo powyżej średniej miesięcznej.

Klimatyczny bilans wodny za 2024 rok (opracowanie IMGW-PIB – link na końcu)

Chcecie więcej doniesień ze świata nauki i ciekawy wodnych analiz? Wspierajcie nasz blog regularnie poprzez Patronite lub jednorazowo stawiając nam kawę 🙂

Linki:

Exit mobile version