Pamięć rzeki – jedna z przyczyn zalewania miast
W ostatnich latach mamy coraz więcej przypadków zalewania intensywnymi opadami. W jednaj grafik, którą przygotowałem na Facebooka jest podsumowanie dwóch ważnych przyczyn takich sytuacji – betonoza i zmiana klimatu. Ponieważ nie wszyscy korzystają z tego medium przenoszę tutaj treść postu, bo szkoda, aby ważne treści przepadały w algorytmach mediów społecznościowych, skoro od początku to strona bloga, była głównym miejscem przekazu wiedzy.
Zalewanie miast to konsekwencja dwóch głównych składowych:
– uszczelnienie powierzchni miast, które zaburza naturalny obieg wody – jak podaje Blum i in. (2020) – wzrost uszczelnienia powierzchni o 1% to wzrost ryzyka powodzi o 3,3%
– wzrost średnich temperatur powietrza o 1°C, będący skutkiem antropogenicznej zmiany klimatu, to wzrost intensywności opadów o około 7% (Martel i in., 2021)
W zależności od poszczególnego zdarzenia opadowego i miejsca gdzie się zdarzyło, będziemy mieć różny udział powyższych czynników w zalaniu miasta.
W jednym mieście (części miasta) możemy mieć opad mieszczący się w średniej wieloletniej, ale trafi na prawie całkowicie uszczelnioną powierzchnię. W innym mieście możemy mieć dużo terenów zielonych, ale z nieba spadnie jezioro wody wzmocnione zmianą klimatu.

W obu przypadkach konsekwencje mogą być podobne, dlatego wartości z tych dwóch publikacji pokazują w jakim kierunku idą powodowane przez nas zmiany, ale każdy przypadek trzeba przeanalizować indywidualnie. Szczególnie, że jest jeszcze coś takiego jak pamięć rzeki/wody (o czym wspomniałem w jednej z ostatnich rozmów medialnych – https://fakty.tvn24.pl/fakty-po-poludniu/gwaltowne-ulewy-i-podtopienia-beda-coraz-czestsze-eksperci-w-miastach-w-tych-sytuacjach-pomaga-zielen-st8051892?fbclid=IwY2xjawE8URdleHRuA2FlbQIxMAABHQJXkB8A7-u4ACv1IFEvxY1bCOrv2Mvxlc5z-boTAxwMCHk2pM2T0gbhIA_aem_BXrrCB7_A6UfJ4ntM85Otg) i dziś kilka takich case study Wam pokażę.
Zacznijmy od Warszawy, która chyba najbardziej przebiła się medialnie, czyli zalana trasa S8 – zdjęcia zalanego tunelu zapewne widzieliście, ale czy widzieliście mapy z profilu Warszawy historia ukryta?
Cytując treść postu:
„Czerwonym kółkiem zaznaczono nieszczęsne miejsce obecnej trasy S8, które z każdą większą i ponad przeciętną ulewą jest zalewane. Jak widzicie zupełnie przypadkiem i nie wiedzieć czemu pokrywa się z fragmentem dawnego Stawu Marymonckiego, który w tym miejscu istniał do początku lat 60. XX w i w dzisiejszych czasach został już chyba zapomniany.
Niebieska przerywana linia to oś trasy S8. Zupełnym zbiegiem okoliczności przychodzi ona przez duży fragment dawnego stawu.
Ostatnim zupełnym przypadkiem jest miejsce gdzie płynie rz. Rudawka (miejsca gdzie wpływała do stawu to zielona strzałka, a tam gdzie wypływała to strzałka pomarańczowa).
Ale przecież jak niektórzy twierdzili po ostatnim zalaniu nie ma dowodów na jej istnienie. No zupełnie žodyn nie wiedział…
Warto zwrócić uwagę, że teren dawnego Marymontu i Rudy w miejscu gdzie istniał staw oraz w bliskim sąsiedztwie Rudawki był terenem podmokłym, który często był zalewany. Sytuacja ta uległa dopiero poprawie na początku lat 30. XX w., kiedy to teren ten zaczęto osuszać i meliorować. Jednak przy większych deszczach czy też wiosennych roztopach woda znowu wracała w dawne miejsca.”


Na stronach Polskiej Agencji Prasowej jest też rozmowa z przewodnikiem turystycznym, który wskazuje:
„— Od czasów króla Sobieskiego teren Marymontu, Potoku czy późniejszej Rudy był terenem całkowicie podmokłym, gdzie wylewała Wisła — wyjaśnił Wancerz. Przypomniał, że Kępa Potocka to starorzecze Wisły, a kiedyś nie było wałów przeciwpowodziowych. Wisła była bliżej, a obok płynęła też Rudawka. — Więc siłą rzeczy tam zawsze tworzyło się bagienko — podkreślił.
W XIX wieku na terenie Stawu Marymonckiego działała nawet wojskowa szkoła pływania. Do stawu wpływała i wypływała z niego rzeka Rudawka. — Rudawka dalej płynie, tylko teraz częściowo pod ziemią, ale ukształtowanie terenu, które pozostawiła, sprawia, że po obfitych deszczach pojawiają się cieki wodne. Zresztą swojego czasu Rudawka była potężną rzeką, która zasilała kilka młynów, farbiarnię, staw, słodownię na Słodowcu — wyjaśnił przewodnik.”
Mniej medialne było zalanie Ostrowa Wielkopolskiego – nie dość, że to nie centrum dowodzenia wszystkich redakcji, to jeszcze oba zalania wystąpiły jedno po drugim i Ostrów był pierwszy na trasie intensywnych opadów.
W tym mieście rzeka też zniknęła pod miastem, właściwie to mały ciek, bo takie najszybciej znikały. Na pierwszej poniżej mapie mamy zaznaczony przebieg obecnego kanału, który pokrywa się mniej więcej przebiegiem doliny tego małego cieku, który odwadniał cały obszar.
Na drugiej mapie zaznaczone mamy:
- Niebieska wykropkowana linia – przebieg cieku
- Czerwony okrąg – osiedle bajkowe – widoczne także na mapie google – osiedle zbudowane w prawdopodobnym obszarze źródliskowym jednego cieku.
- Zielony okrąg – osiedle bloków Zębców – zbudowane w dolinie cieku jak i nad rzeką
- Niebieski okrąg – dawny młyn na cieku
Materiały mam od jednego z Czytelników bloga, który mieszka w Ostrowie. Jak przekazał mi w rozmowie: „Tam duże ilości wody płynęły zawsze”. Tutaj dodatkowym problemem są lokalnie podejmowane decyzje. W obszar zaznaczony na zielono wpływają rowy i rury kanalizacyjne, których suma przekroju to 3600 mm, a jedyny wypływ z osiedla (czerwona linia na pierwszej mapie) to rura o przekroju 800 mm – nic więc dziwnego, że przy każdej większe ulewie ten obszar jest zalewany. Ilość wody z tych wszystkich rur nie mieści się tej 800. Przed wybudowanie osiedla bloków Zębców w tym obszarze były wysokie „chaszcze”, więc nie było widać jak rozlewała się woda. Teraz jak powstało osiedle i nie przebudowano infrastruktury podziemnej i nie zadbano o retencję deszczówki w całej zlewni powyżej, to nic dziwnego, że zatapia części parterowe budynków i lokalne ulice.


I ostatnie przykłady z mojej rodzimej Łodzi – miasta, które powstało dzięki rzekom, które obecnie w centralnej części miasta są głównie pod ziemią. Dwa przykłady z roku 2024.
Skrzyżowanie al. Piłsudskiego i ul. Wodnej – zalewane przy każdym większym opadzie jaki przejdzie nad tą okolicą. Jest to obszar przez który przepływa rzeka Lamus – tak to ta, którą w dalszym odcinku miasto chce wyciągnąć na powierzchnię. Jak widać na pierwszej mapie dawnych rzek w Łodzi – obniżenie, które jest regularnie zalewane to miejsce gdzie rzeka „przecina” al. Piłsudskiego. Kolejne newralgiczne miejsce to ul. Zachodnia przy łódzkiej Manufakturze – dawna dolina rzeki Łódki (druga mapa)


Wszystkie te przypadki to przykłady pamięci rzek. Ich naturalnym rytmem jest wylewania się na obszar doliny po większych opadach. Człowiek zabudową i infrastrukturą założył tym rzekom ciasne gorsety zapominając, że rzeka to nie tylko koryto, w którym płynie woda. Ale rzeka pamięta i co jakiś czas nam o tym przypomina. A zmiana klimatu (większa intensywność opadów) i betonoza (większy spływ powierzchniowy) powodują, że rzeki częściej przypominają nam o przestrzeni, którą kiedyś zajmowały. Można by rzec, że krzyczą, aby zdjąć z nich te gorsety.
Znacie inne przykłady, gdzie rzeki przypominają o swoich dolinach? Dajcie znać w komentarzu.
Odnośniki:
Post Warszawy historia ukryta – https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=pfbid0333o9dXQ4UzJq1KkY3MbA7Vom7rUbJTWjScukr91aQ4ejJ9eWi9C2Y5PpxLpLbmbbl&id=100039496906262
Rozmowa z przewodnikiem turystycznym z Warszawy – https://www.fakt.pl/wydarzenia/polska/warszawa/warszawa-nawalnice-ujawniaja-staw-marymoncki-grawitacji-nie-oszukamy/vfmy077?fbclid=IwY2xjawE3x_lleHRuA2FlbQIxMAABHW8PqHvtMtwc5YrdMjvbww2wVkfi1LFsoxE82zMw0KJpg70whymWtg4Y6g_aem_dnFC55J9qhgYAZP0OOlmGA
Mapa dawnych rzek w Łodzi
Łódź – zalana ul. Piłsudzkiego przy Wodnej – film z profilu LDZ Zmotoryzowani Łodzianie
https://www.facebook.com/100063863461064/videos/1908186169685756
Łódź – zalana ul. Zachodnia przy Manufakturze – film z profilu LDZ Zmotoryzowani Łodzianie


Poznań, ulica niegdyś Strumykowa,dziś Sikorskiego.