Sokołówkę znam od dzieciństwa, gdy razem z Tatą jeździliśmy nad nią łowić ochotkę i inny plankton dla rybek w akwarium. Poznałem wtedy dwa najstarsze zbiorniki na rzece, które zlokalizowane są w parku im. Adama Mickiewicza – dobrze znany mieszkańcom Łodzi, a kto nie zna to w necie znajdzie wiele zdjęć tego miejsca.

W trakcie studiów powróciłem nad Sokołówkę. W ramach ćwiczeń terenowych poznałem inne części doliny rzecznej, które nawet jakbym znał z dzieciństwa to pewnie bym nie poznał ze względu na zmiany jakie w niej zaszły. W ramach realizowanego w Łodzi międzynarodowego projektu SWITCH w dolinie odtworzono dawne i utworzono nowe zbiorniki wodne: staw Wasiaka, zbiornik Zgierska i zbiornik Teresy. Wszystkie są miejscem rekreacji, gdyż położone są w pobliżu dużych osiedli mieszkaniowych.

Nieznane większości mieszkańców oblicza rzeki Sokołówki to jej odcinek źródłowy i odcinek ujściowy. W oba miejsca wybrałem się ostatnio na rekonesans, aby rozeznać się w terenie przed nowym projektem badawczym.

W pierwszej kolejności wybrałem się do źródeł, które odnalazłem w okolicach ulicy Zjazdowej. Na pierwszy rzut oka wygląda to jak jakieś mokradło, ale tak na prawdę jest to źródło wstępujące – woda najczęściej w zagłębieniu terenu wypływa z ziemi do góry pod wpływem ciśnienia.

Ze źródła płynie pod drogą i dalej przez zagajnik i pola. Jednak ilość niesionej wody nie wystarcza, aby rzeka płynęła dalej i kilometr od źródła przepust pod ulicą Okólną to błotnisty rów.

Błotnisty rowem docieramy do skanalizowanego odcinka rzeki, która schodzi do podziemi. Na powierzchnię wraca za ulicą Strykowską (droga krajowa nr 14), przy ulicy Książka, gdzie pojawia się też stały przepływ. Można tu zobaczyć betonowe ludzkie źródło oraz typowo miejski odcinek uregulowanej rzeki.

Gdyby się dało, to płynąc dalej rzeką przepływamy pod ulicą Wycieczkową i trafiamy na suchy zbiornik (tak na prawdę to sekwencja kliku suchych zbiorników), który nazwę wziął od ulicy przy której się znajduje. Jego zadaniem jest retencja wody w czasie opadów przy jednoczesnym jej oczyszczaniu (głównie procesy fizyczne). Oprócz dużego przepustu pod ulicą znajdują się tu także dwa wyloty z kanalizacji deszczowej – w czasie mojej wizyty coś z nich wypływało, pomimo że nie padało – więc z ciekawości pobrałem próbki do badań 😉

20171117_121832-COLLAGE20171117_121927

Dalej jest już bardziej znana i uczęszczana część Sokołówki o której pisałem na wstępie.

Więc teleportujemy się za linię kolejową PKP, gdzie wzdłuż ulicy Liściastej znajduje się obszar Zespół przyrodniczo-krajobrazowego: Dolina Sokołówki. który kończy się blisko ujścia rzeki. Tuż za torami napotkamy kolejny zbiornik istniejący już od wielu lat – zbiornika Pabianka (poniżej) , a za nim utworzony w ostatnich latach zbiornik Żabieniec.

W centralnym rejestrze form ochrony przyrody możemy wyczytać, że „celem ustanowienia zespołu przyrodniczo-krajobrazowego jest ochrona cennego krajobrazu naturalnego i kulturowego doliny Sokołówki, ze względu na jej wartości widokowe i estetyczne”. I rzeczywiście jest to najbardziej naturalny odcinek rzeki, który mam zamiar lepiej poznać w przyszłym roku jak będzie cieplej.

zbiornik Pabianka na Sokołówkce.JPG

Ślady ludzkiej ingerencji w dolinę widać na tym obszarze głównie przy przepustach drogowych, z których największy jest pod ulicą Szcześcińską. Przy której natknąłem się także na ślady niszczycielskiej siły wiatru, która dała o sobie znać w okresie wakacji 2017.

Za mostem na drodze krajowej 41 łączącej Zgierz i Aleksandrów Łódzki wypływamy z obszaru zespołu przyrodniczo-krajobrazowego trafiamy na odcinek rzeki charakterystyczny dla obszarów rolniczych – uregulowane meandrujące koryto z pozostałościami infrastruktury melioracyjnej.

I na koniec ujście rzeki Sokołówki do rzeki Bzury. I tu się zostałem trochę zaskoczony. Bo o łączeniu się dwóch rzek o różnych kolorach słyszałem i oglądałem liczne zdjęcia z całego świata. Jednak nie spodziewałem się spotkać się z tym w naszym kraju i to tuż za progiem miast w którym mieszkam.

20171117_133242
Po lewej Sokołówka, po prawej Bzura

W przyszłym sezonie na pewno jeszcze raz zwiedzę te rejony tym razem z porządnym sprzętem fotograficznym, a nie z telefonem 😉

Podobał Ci się mój artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach.
Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!