Słonowodne piezofontanny
Gdzie znajduje się najsłynniejszy obecnie piezometr w Polsce, a może i w Europie? Oczywiście w miejscowości Laski (gmina Bolesław, powiat olkuski, województwo małopolskie). Napisałem piezometr? No nie do końca, w zasadzie technicznie rzecz biorąc aktualnie fontanna. Piezofontanna solankowa. Ale może po kolei…

W okolicy wspomnianej wsi znajduje się szereg piezometrów, wykonanych kiedyś na potrzeby monitorowania poziomu wody w złożach eksploatowanych przez kopalnię rud cynku. Aby nie powielać wstępów, odsyłam osoby zainteresowane do moich poprzednich wpisów w tym temacie: Jak odwodnić obwodnicę? oraz Jaki los czeka rzeki Ziemi Olkuskiej. W wyniku drastycznego podniesienia się zwierciadła wody podziemnej w tamtych okolicach, a także ze względu na pewne specyficzne ukształtowanie terenu, a może bardziej na uwarunkowania geologiczne – piezometry stały się otworami przez które na powierzchnię wybijają wody artezyjskie. Napływ wód do warstw wodonośnych jest znaczny, a „podziemna hydraulika” oddziałuje na wody podziemne, w ten sposób, że wypycha przez otwory nawiercane na znaczne głębokości – wody podziemne z dużą ilością rozpuszczonych jonów. Jakich? O tym poniżej.

Oczywiście, jak wspomniałem wyżej, „takich” piezometrów w okolicy jest więcej, ale skupmy się na tym jednym – ikonicznym, który zaistniał medialnie jako pierwszy. Jednak mimo iż jest to temat tak mocno nagłaśniany i bryluje w socialmediach – wokół jakości wody wybijającej z tego urządzenia jest jakoś cicho. Dlatego Świat Wody w osobie autora tego tekstu – udał się na miejsce i pobrał (w lutym 2025) próbkę do badania. Całe sprawozdanie znajduje się u mnie, a poniżej zreferuję jego najważniejsze elementy. Dodam jeszcze tylko, że na początku 2025 roku w sąsiedztwie „nowej fontanny” pojawił się apel do mieszkańców, podpisany przez Gminny Zespół Zarządzania Kryzysowego z informacją, że ZGH „Bolesław” S.A. w Bukownie podjęło działania zmierzające do likwidacji tych samowypływów. Z informacji zamieszczonej w tym komunikacie wynika, że są na etapie inwentaryzacji i korespondują w tym temacie z Ministerstwem Klimatu i Środowiska. W apelu zawarto również prośbę o niewykorzystywanie wody do celów spożywczych i pojenia zwierząt. Bardzo ciekawym pozostaje fakt, że powodem tej prośby nie było powołanie się na wyniki badań, a jedynie na „nieuregulowaną kwestię”. Jak widać samowypływy nadal nie zostały zlikwidowane. Powiem więcej: coraz lepiej się prezentują (ostatni raz odwiedziłem /sic./ Laski w październiku 2025r i piezometr, o którym tutaj mowa, rozbryzgiwał wodę na ponad dwa metry nad poziom gruntu).

Wyniki badań (wybrane parametry) wody z piezometru w Laskach, dla próbki pobranej przez autora i dostarczonej do akredytowanego laboratorium:
Arsen – zbadano na poziomie 8,4 µg/litr co jest wartością zbliżającą się do wartości parametrycznej w kontekście wody do spożycia (która wynosi 10 µg/litr).
Cynk – (co było do przewidzenia), przekracza nieznacznie 1 mg/dm3, jednak akurat ten pierwiastek nie jest normowany w kontekście wody do spożycia.
Kobalt i molibden w stężeniach odpowiednio: około 7 oraz 21 µg/dm3. Te pierwiastki również nie są normowane w kontekście wody do picia.
Nikiel na poziomie 37,4 µg/dm3, przy normatywie wynoszącym 20 µg/dm3, co dyskwalifikuje tę wodę pod kątem spożycia.
Dosyć wysokie stężenia żelaza i manganu, wynoszące odpowiednio powyżej 600 i 400 µg/dm3. Wodorowęglany – w okolicach 350 mg/dm3. Duże ilości wapnia i magnezu – około 300 mg/dm3 dla każdego z tych pierwiastków. Przewodność powyżej 2700µS/cm. Siarczany: 1580 mg/dm3. Na koniec: całkowita ilość substancji rozpuszczonych w tej wodzie wynosi 2,9 gram w każdym litrze lub bardziej obrazowo – 3kg w kubiku!

Konkludując: woda nie może być używana do spożycia chociażby ze względu na przekroczenia siarczanów, niklu, wapnia, magnezu, żelaza, manganu i przewodności. Taka informacja dla społeczeństwa byłaby z pewnością dużo bardziej przemawiająca niż jakaś „nieuregulowana kwestia”. Jednak nie tylko kontekst jakości wody pod kątem jej ewentualnego spożywania jest tutaj istotny, a także kwestia emisji zanieczyszczeń do środowiska. Przecież jest to stały dopływ zasolonej wody. Kto zatem jest tutaj stroną zobligowaną do ponoszenia odpowiedzialności za stan zaistniały? Kwestia nie jest ani łatwa, ani oczywista, ponieważ pozwolenia wodnoprawne (jeśli były) wydano na wykonanie otworów pomiarowych, a nie urządzeń do czerpania wód zasolonych z górotworu (samowypływów). Zatem kto i na jakiej podstawie miałby płacić za tak zaistniałe zjawisko zrzutu wód pokopalnianych? Ewentualnie kto wykona likwidację otworów? Albo może nie kto, ale: JAK? Pytanie póki co pozostaje otwarte.
Ps. W tekście dla urozmaicenia wklejam fotografie zarówno z lutego i października 2025. Wszystkie oczywiście mojego autorstwa.


Dziwię się, że do tej pory na te fontanny nie została nałożona jakaś mufa czy inna zaślepka. Na pewno coś takiego istnieje, przecież awarie rur ciepłowniczych czy wodociągów zdarzają się nie raz i dają się opanować, a w nich ciśnienie jest dużo wyższe. Ta zasolona woda zaraz zniszczy wszystko co żyje wokół.
Bu site profesyonel içerikler kalıcı etki bırakan— referans niteliğinde.