Dziś pod analizę #rzetelne_media biorę artykuł z Gazety Prawnej z 4.12.2017 r pod tytułem „Wody Polskie utknęły w bagnie. Brakuje 180 mln zł.” autorstwa Tomasza Żółciaka, na który trafiłem poprzez portal biznes.interia.pl już pod bardziej rozbudowanym tytułem „Zamiast Wód Polskich mamy polskie bagno. Samorządowcy nie chcą współpracować z rządem”

O problemach z dopięciem budżetu nie ma co dyskutować. Ale niestety tak to bywa jak instytucja, która ma zarządzać zasobami wody w całym kraju, ma być utworzona w ciągu pół roku bez rozporządzeń precyzujących zapisy Prawa wodnego.

Moje zainteresowanie artykułem wynika z drugiej części tytułu, która pojawiła się w interii: „Samorządowcy nie chcą współpracować z rządem” – pierwsza myśl jak mi się nasunęła to: jak mają współpracować skoro rząd od jakiegoś czasu ściera się na różnych frontach z przedstawicielami samorządów, a szczególnie będących w opozycji.

Zgodnie z założeniami cyklu #rzetelne_media w przytoczony artykule brakuje kliku istotnych informacji.

Minister [Mariusz Gajda] skarżył się na współpracę z samorządami województw. A właściwie jej brak. – Mamy trudności przy połączeniu regionalnych zarządów z dotychczasowymi wojewódzkimi zarządami melioracji. Mam nadzieję, że marszałkowie przekażą mi wykaz pracowników, którzy przejdą do Wód Polskich. Na razie od nikogo nie otrzymaliśmy takiego wykazu – stwierdził Gajda.

Podobne problemy są z przekazywaniem mienia w postaci niezbędnego sprzętu, lokali biurowych, magazynów powodziowych itp. – Są województwa bardzo dobre, takie jak podkarpackie i warmińsko-mazurskie, gdzie marszałkowie przekazują swoje mienie ruchome, a także udostępniają lokale, które dotychczas były wynajmowane lub były własnością marszałka. Ale są województwa, które przekazują pracowników nawet „bez ołówka” – stwierdził wiceminister.

Autorzy zapomnieli tylko dodać, że Władysław Ortyl Marszałek Województwa Podkarpackiego – Obecnie należy do Prawa i Sprawiedliwości, jest członkiem Rady Politycznej tej partii o czym można przeczytać na stronach urzędu. Więc znając partyjną lojalność PiSu tak bardzo dobra współpraca nie powinna dziwić.

W przypadku województwa warmińsko-mazurskiego Marszałek Gustaw Marek Brzezin przynależy do PSLu – który całe swoje życie polityczne spędził w samorządach i z informacji zawartych w internecie wnioskuję, że po prosu leży mu na sercu dobro regionu, na które wpływ będzie w przyszłości także miała dobra współpraca z Wodami Polskimi.

Drugim fragmentem wymagającym obszerniejszego komentarza jest ostatni akapit.

Tajemnicą poliszynela jest, że większości marszałków nie podoba się fakt powołania państwowego molocha, który przejmie ich ludzi i kompetencje w zakresie gospodarki wodnej. – Od kilku miesięcy zwracaliśmy uwagę na problemy, które pojawią się przy doktrynalnym podejściu prowadzącym do powołania ogromnej firmy państwowej i centralizacji usług, w dodatku bez zabezpieczenia wszystkich środków finansowych. Niestety nie słuchano naszych argumentów, a teraz wygląda na to, że zamiast Wód Polskich mamy „polskie bagno”. Obawiam się, że cała operacja skończy się fatalnie, nie daj Boże, jeśli po Nowym Roku przydarzą się jakieś ekstremalne zjawiska pogodowe – przestrzega Adam Struzik [z PSL, marszałek województwa mazowieckiego]”

Marszałkom nie podoba się fakt powołania molocha, bo zabiera im to część władzy i kompetencji w zarządzanym przez nich województwie – a wszyscy z wyjątkiem wspomnianego marszałka woj. podkarpackiego są z opozycji poprzedniego rządu PO-PSL. Zatem oprócz merytorycznych argumentów można doszukiwać się kontekstu politycznego.

Co do obawy o ekstremalne zjawiska pogodowe. Autor wypowiedzi, lub autor artykułu nie rozwinęli tej wypowiedzi. Nie wiadomo do końca czego dotyczy ta wypowiedź. Jeśli marszałek miał na myśli nieprzygotowanie infrastruktury i służb na ekstremalne zjawiska – to przecież wraz ze zmianą instytucji nie poprawi się funkcjonowanie wspomnianych elementów. Jeśli miał na myśli finansowanie odpowiednich działań to w większości i tak są to niezależne programy na które powołanie nowej instytucji nie będzie miało aż takiego wpływu, bo oprócz Wód Polskich w zarządzaniu kryzysowym znaczny zakres kompetencji przypisywany jest wojewodom.

Ponadto o jakie ekstremalne zjawiska pogodowe chodzi? Wody Polskie mogą oddziaływać na przeciwdziałanie powodzią i skutkom suszy zgodnie z realizowanymi przez ostatnie lata programami w Krajowym Zarządzie Gospodarki Wodnej (KZGW) i Regionalnych Zarządach Gospodarki Wodnej (RZGW).

I na zakończenie po raz kolejny mam wrażenie, że w całym szumie wokół utworzenia Wód Polskich wszyscy – a chyba najbardziej media zapominają, że Wody Polskie to nie instytucja widmo, która pojawiła się znikąd, tylko jednostka oparta na istniejących już wiele lata strukturach KZGW i RZGW oraz zarządach zlewni i nadzorach wodnych. Przenoszeni z wojewódzkich struktur pracownicy urzędów melioracji nie są jedynymi ludźmi, którzy zarządzają wodą w naszym kraju.

Podobał Ci się mój artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach.
Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!