Dzisiejszy tekst jest kontynuacją cyklu poświęconemu dynamicznym zagadnieniom wodnym dziejącym się w rejonie Olkuskim. Osobom, które nie są zaznajomione z tematem, polecam najpierw przeczytać moje poprzednie wpisy na ten temat: Cz.1 Jak odwodnić obwodnicę ? Cz.2 Słonowodne piezofontanny.

Wyjątkowość rejonu Olkusza polega między innymi na jego specyficznej geologii. Bogactwo rud cynku i ołowiu, przykryte warstwami czwartorzędowych piasków pradoliny Przemszy w dużej mierze zdeterminowały rozwój gospodarczy tej ziemi w ciągu ostatnich kilkuset lat. Eksploatacja górnicza (zarówno ta „klasyczna” – podziemna, jak i odkrywkowa) przekształciła morfologię terenu i doprowadziła między innymi do zmian stosunków wodnych. Na przestrzeni wieków, niebagatelny wpływ miało zastosowanie odwodnień górniczych za pomocą sztolni. To właśnie sztolniom chciałbym poświęcić ten wpis. Temat jest naprawdę „archaiczny”, gdyż decyzje w sprawie budowy najstarszych sztolni na Ziemi Olkuskiej podejmowali kolejno królowie: Zygmunt I Stary, Zygmunt August i Stefan Barory.

Dynamiczny rozwój górnictwa okresu sztolniowego w tym rejonie miał zatem miejsce w XVI wieku! Sztolnie: Starczynowska, Ponikowska, Ostrowicka, czy Pilecka, to tylko niektóre przykłady dawnych szesnastowiecznych sztolni, a ich wybudowanie na tych terenach pozwoliło udostępnić do eksploatacji nowe, do tej pory całkowicie zawodnione (czytaj niedostępne dla eksploatacji), pokłady złóż kruszcowych. Jak wyglądała taka sztolnia odwadniająca? W dużym uproszczeniu był to kanał, z niewielkim spadkiem, częściowo wkopany w górotwór (złoże), który po prostu można nazwać tunelem. Drugą otwartą (na powierzchni) częścią sztolni był tak zwany roznos. Reasumując: tunel sztolni miał za zadanie (oprócz innych dodatkowych funkcji) drenować i odprowadzać wodę ze złoża, a za pomocą roznosu woda płynęła do najbliższego odbiornika na przykład do pobliskiej rzeki bądź strumienia. Inwestycja bardzo droga w budowie, ale tania w eksploatacji, gdyż należy pamiętać, że odwadnianie działo się grawitacyjnie i w sposób ciągły. Oczywiście, wszystko miało swoje granice eksploatacyjne, głównie ze względu na konieczność zachowania grawitacyjnego odpływu wody (odpowiedni spadek) i poziom zwierciadła wody w odbiorniku.

Jedną z najstarszych sztolni w rejonie była sztolnia Starczynowska wybudowana na polecenie Zygmunta I Starego – niedługo przed jego śmiercią w 1548r. Jej uruchomienie doprowadziło do bardzo dynamicznych zmian. Między innymi już 8 lat później zanikła na pewnym odcinku rzeka Baba. Boczne odgałęzienie sztolni – tak zwany sztolwant nazwano później Sztonią Czartoryjską. Pod koniec XVI w. rozmiary sztolni Starczynowskiej były imponujące – prawie 2 km chodników podziemnych oraz ponad kilometrowy roznos. Bardzo trudne warunki geologiczne zatrzymały dalszą rozbudowę systemu, a w pierwszej połowie XVII w. sztolnia w dużej mierze została zniszczona. Mniej więcej w tym samym czasie, tzn. w drugiej połowie XVI w. budowano kolejne sztolnie, między innymi wspomnianą wcześniej sztolnię Ponikowską.

O budowie i funkcjonowaniu kolejnych sztolni na tamtym terenie można by pisać jeszcze wiele, ale w tym momencie chciałbym przejść płynnie do istoty tego wpisu. Dodam może jedynie krótką notkę, że dynamiczne wykorzystywanie XVIwiecznych sztolni w dużej mieże zakończyło się w wieku XVII. Wpływ na to miały różne czynniki, między innymi kwestie technologiczne, techniczne czy polityczne. Od tamtych czasów większość sztolni zaczynała stopniowo niszczeć. Tunele się zawalały, a kanały zamulały. Niektóre odcinki roznosów wykorzystano w innych celach.

Część tych budowli (głównie roznosów) zachowała się jednak do dzisiaj głównie w postaci zarośniętych lasem lub „chaszczami” rowów, czy obniżeń terenu. Kiedy na przełomie 2021/2022 wyłączono pompowanie wody z kopalni Olkusz Pomorzany, chyba nikt nie przypuszczał, że stare roznosy znów niebawem napełnią się wodą… W tym kontekście polecam jeszcze raz przejrzeć fotografie w tym wpisie. Wypływająca woda od strony sztolni Czartoryjskiej zaczęła zasilać suche koryto Sztoły i sprawiła, że na pewnym odcinku rzeka się odrodziła (pomijając kwestie, że równolegle zaczęła odradzać się także od strony źródeł. Innym ciekawym przypadkiem było pogłębienie odcinka roznosu sztolni Bolesławskiej w rejonie ul. Laskowskiej w Bolesławiu. Bardzo ciekawym przypadkiem jest w tym kontekście aktualna sytuacja wokół roznosu sztolni Ponikowskiej.

Tam ostatnio bardzo dużo się działo. W 2025 roku pogłębiono i umocniono dosyć długi odcinek roznosu tej sztolni. Należy tutaj dodać, że po różnych „perypetiach historii” znalazł się on pomiędzy nowymi zalewiskami. Bardzo intensywnie się napełniającymi (Hutki I, Hutki II i Dąbrówka). W 2026 roku dodatkowo do sztolni Ponikowskiej „dopięto” nowe odwodnienia od północy (Hutki I i II) oraz od południa od strony Zalewiska Dąbrówka.

Tym samym wody sztolni Ponikowskiej stały się bardzo istotnym elementem odwadniania dużej części terenu ciągnącego się od zachodnich obrzeży Olkusza poprzez wsie Hutki i Laski, by tam zasilić również niedawno odrodzoną rzekę Białą. Wygląda na to, że tutaj sytuacja została opanowana. Teraz wszystkie lęki kierowane są w rejon tak zwanej podwodnicy. Dlaczego? Ponieważ tam sytuacja wydaje się mocno patowa, a wszystko to co napisałem półtorej roku temu we wpisie: Cz.1 Jak odwodnić obwodnicę ? jest nadal aktualne. Niestety coraz intensywniej aktualne…


