Strona o najcenniejszym zasobie naszej planety.

#rzetelne_media, Mała retencja, Obieg wody

O retencji słów kilka – sucha i mokra oraz wywłaszczenia i konsultacje społeczne.

Retencja – zagadnienie pojawiające się przy większości tematów dotyczących gospodarki wodnej. Retencja wody przeciwdziała zarówno powodzi jak i suszy. Głównie słyszymy o retencji w zbiornikach wodnych, a przecież to nie jedyny sposób na czasowe zatrzymanie wody. Pomimo możliwości retencjonowania wody w glebie i gruncie, w bagnach, torfowiskach i starorzeczach oraz korycie rzecznym, główne nakłady i rozmowy toczą się wokoło dużej i małej retencji zbiornikowej.

W ostatnich dniach minister ds. gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej przedstawił Program Rozwoju Retencji, który ma „ujednolicić programy retencyjnych dla całej Polski„. Na stronach ministerstwa możemy przeczytać, że minister zapowiedział:

Program będzie zakładał bardzo szerokie i kompleksowe podejście, czyli zbiorniki, duża retencja, mała retencja i mikroretencja. W przyszłym roku chcemy wpisać go w program wieloletni i przygotować się do pozyskania środków z nowej perspektywy unijnej.

A artykule portalkomunalny.pl możemy wyczytać jeszcze:

Cały program o szacunkowej wartości 12 mld zł ma zwiększyć współczynnik retencji wód w Polsce z obecnych 6,5 proc. do 15 proc., czyli ponad dwukrotnie. Plan ma obejmować wiele elementów, m.in. zbiorniki retencyjne, małą retencję, dużą retencją, retencję naturalną, hydroenergetykę, ale też meliorację.

Jak widać retencja w zbiornikach to nadal główny sposób rozwiązywania problemu powodzi i suszy, chociaż w obu cytatach jest furtka nadziei dotycząca mikroretencji i retencji naturalnej. Projekt Programu powinniśmy poznać do września 2019 r. i wtedy ruszą 3-miesięczne konsultacji społeczne. Jesienią możecie spodziewać mojego komentarza do tego projektu.

PRR_broszura
Harmonogram przygotowania Programu Rozwoju Retencji (fragment broszury)

Portalkomunalny.pl przytacza wypowiedź ministra:

w poprzednich latach koncentrowano się na budowie zbiorników suchych, które miały służyć tylko w przypadku powodzi, a nie rozwiązywały problemu suszy

I tu wracamy do tytułowego zagadnienia – retencja sucha czy mokra? W tym miejscu warto uzupełnić i poprawić przytoczoną wypowiedź ministra, ponieważ, każda retencja zbiornikowa rozwiązuje problem powodzi i suszy – tylko w różnej proporcji i różnym stopniu. Zbiornik suchy zatrzymuje bardzo dużą objętość wody, a to jak szybko zostanie opróżniony zależy od zastosowanego rozwiązania. W czasie, gdy jest napełniony stabilizuje się przepływ poniżej zbiornika, a zgromadzona w nim woda może być wykorzystana do różnych celów. Wszystko zależy od czasu opróżnienia zbiornika. Natomiast zbiorniki stale wypełnione wodą, mają mniejszą pojemność zapasową na wypadek powodzi, ale ponieważ nigdy nie są całkowicie opróżniane stanowią zapas wody, który można wykorzystać w okresie suszy do nawodnień i innych celów.

W przytoczonej wypowiedzi pojawia się również fragment, że w poprzednich latach powstawały głównie zbiorniki suche. Tak to już niestety jest w inwestycjach publicznych, że najczęściej są one odpowiedzią na wydarzenia z przeszłości. Dlatego po powodzi w 1997 r.  skupiono się głównie na ochronie przed nadmiarem wody. Problem intensywnej suszy pojawił się stosunkowo niedawno, bo tak naprawdę susza z 2015 roku była jedną z najbardziej odczuwalny w związku z przemianami jakie zaszły: w wielkości produkcji (głównie rolniczej), przeobrażeniu krajobrazu rolniczego i nastawieniu na odwadnianie, a także w związku ze zmianami klimatu.

Niezależnie od rodzaju retencji zbiornikowej suchej czy mokrej – przeciwdziałanie suszy i powodzi w przypadku zbiorników dotyczy obszarów położonych w pobliżu rzek. Nie rozwiąże natomiast problemu suszy w obszarach rolniczych i pozostałych bardziej oddalonych od rzek – rozwiązaniem na tych obszarach powinna być retencja naturalna w glebie, która jest najefektywniejszym rozwiązaniem, możliwym do zastosowania w całym kraju, ale o tym będę zapewne pisał więcej w przyszłości – najpóźniej przy analizie PRR.

Z zagadnień przedstawionych w tytule pozostały jeszcze wywłaszczenia i konsultacje społeczne. Aby zrealizować cele przeciwpowodziowe i ograniczające skutki suszy buduje się zbiorniki. Problem w tym, że nie ma lokalizacji idealnych. Budowa sztucznych zbiorników wymaga zazwyczaj zajęcia gruntów prywatnych. Można to zrobić na dwa sposoby – wykupić grunt po porozumieniu się z właścicielem lub wywłaszczenie na mocy tzw. specustawy powodziowej. Przy czym drugie rozwiązanie zajmuje zazwyczaj więcej czasu, ale jest mniej korzystne dla właściciela, bo odszkodowanie będzie kwotą mniejszą, niż mógłby osiągnąć w porozumieniu.

Przy wszystkich inwestycjach i planach realizowanych przez organy publiczne wymagane jest przeprowadzenie konsultacji społecznych. Jak to zatem jest, że przy wielu inwestycjach słyszymy, że konsultacje się zakończyły, a gdy zbliża się termin inwestycji czy działania, nagle znajdują się przeciwnicy i zaczynają działać, aby je powstrzymać? Po pierwsze konsultacje ogłaszane są na stronach instytucji, która będzie realizowała dane działanie. Nie ma obowiązku roznoszenia ulotek czy jeżdżenia z przyczepą reklamową i megafonem. Zatem w przypadku dużych działań lub działań zlokalizowanych w obszarach gęsto zamieszkanych jest szansa, że ktoś zgłosi uwagi. Ale w obszarach wiejskich, gdzie inwestycja realizowana jest przez instytucje z miasta wojewódzkiego informacja o konsultacjach często nie dociera do zainteresowanych. Czego przykładem może być sytuacja w Kotlinie Kłodzkiej, o której dowiedzieliśmy się dzięki lokalnej społeczności, która nagłośniła sprawę, m.in. poprzez media społecznościowe (link w źródłach).

Problem konsultacji społecznych ma kilka twarzy:

  • forma ogłaszania konsultacji – zainteresowany obywatel musiałby regularnie sprawdzać informacje w kilkunastu instytucjach,
  • zaangażowanie społeczeństwa – brak zaangażowania, który po części wynikać może z powyższej bariery
  • odpowiednia wiedza – niektóre działania wymagają posiadania wiedzy (teoretycznej i/lub praktycznej) z danej dziedziny. Dlatego niektórzy zniechęcają się do udziału w konsultacjach, a prawda jest taka, że czasem wystarczy podstawowa wiedza lub znajomość lokalnych uwarunkowań.

Jak zatem zmienić obecną sytuację? Działania powinny iść dwutorowo, ale wydaje mi się, że oba zależą od społeczeństwa, a nie od instytucji. Zatem po pierwsze trzeba zwiększyć zaangażowanie obywateli, m.in. poprzez odpowiednią edukację, a równolegle dążyć do zmian lub ulepszenia formy przekazu informacji o ogłaszanych konsultacjach społecznych. Edukacja jest kluczem to wszystkich trzech wymienionych powyżej aspektów.

Dlatego mam nadzieję, że informacje prezentowane na blogu poszerzają Waszą wiedzę o zasobach wody. Jeśli chcecie być na bieżąco zapiszcie się do newslettera lub polubcie fanpage. Nie zapomnicie też rozpowszechniać blogowych materiałów, bo dbałość o zasoby wody dotyczy nas wszystkich 😉 Poniżej znajdziecie linki do materiałów uzupełniających.

Podobał Ci się mój artykuł?

Jeśli tak, to zarejestruj się, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach.
Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!


Więcej informacji:

  1. Program Rozwoju Retencji:
  2. Rozważania o wielkości zbiorników retencyjnych:
  3. Planowane inwestycje w Kotlinie Kłodzkiej:
  4. Wywłaszczenia i konsultacje społeczne:

 

 

 

Leave a Reply

%d bloggers like this: