Przełom maja i czerwica okazał się miesiącem okrągłych liczb do świętowania. Z tej okazji opowiem Wam co nieco o prowadzeniu blogach, moich przemyśleniach o popularyzacji nauki i innych tematach od kuchni. 

Zacznijmy więc od początku. Blog został założony w marcu 2017 roku. W kwietniu pojawił się pierwszy wpis Roślinne oczyszczalnie ścieków – rozwiązanie niedoceniane w Polsce. Założyłem też profil na Facebooku, bo wydawało mi się, że poprzez tą witrynę najłatwiej będzie mi promować treści pojawiające się na blogu. Początkowo jak z każdym blogiem nie było łatwo. Tym bardziej, że mało kto chce czytać blogi popularnonaukowe, które nie przyciągają uwagi chwytliwymi nagłówkami i grafikami. I tak przez ponad dwa lata pisałem i udostępniałem treści, licząc, że ktoś skorzysta z przekazywanej wiedzy. Na początku 2019 roku Czytelników było niewielu, na FB blog śledziło około 250 osób. Już miałem zrezygnować, bo zajmowało mi to sporo wolnego czasu, ale od żony dostałem w prezencie książkę „Zaufanie, czyli waluta przyszłości”, w której autor bloga jakoszczędzaćpieniądze opisywał swoją historię prowadzenia bloga. Czytając ją na początku 2019 roku trafiłem na jeden fragment: „przy prowadzeniu bloga połowę czasu trzeba poświęcić na tworzenie nowych treści, a drugą połowę na jego promocję”. Po przeczytaniu tego zdania odezwała się we mnie dusza sportowca i postanowiłem zawalczyć ostatni rok i pod koniec 2019 roku ponownie rozważyć co dalej z blogiem. Uruchomiłem też, newsletter, który wcześniej uważałem za narzędzie zbędne w czasie mediów społecznościowych, ale skoro autor napisał, że mimo tego to jest najskuteczniejsza metoda to tego też postanowiłem spróbować.

Pisałem i pisałem, trochę więcej promowałem się na FB, często komentując jako blog a nie jako osoba prywatna i po prawie 6 miesiącach w połowie czerwca stronę na FB obserwowało zawrotne 446 osób, prawie 100% wzrostu powiedział by optymista, a pesymista, że tylko 200 osób więcej po pół roku. Realnie patrząc energia, którą włożyłem skłaniała mnie bliżej wersji pesymisty. No i się stało. Gdy w Skierniewicach zabrakło wody, jedna znajomy prawnik, filozof i przyrodnik andrzejgasiorowski.wordpress.com poprosił o skomentowanie tej sprawy. I tak powstał uniwersalny wpis na bazie tamtej sytuacji Świadomość wartości wody na przykładzie Skierniewic. Wpis do tej pory jest w TOP 10 najczęściej czytanych tekstów. Ale strzałem w dziesiątkę okazało się to co zacząłem robić dzień po opublikowaniu tego tekstu. Mapa apeli i zakazów dotyczących ograniczenia wykorzystania wody wodociągowej do celów innych niż socjalno-bytowe. Okazało się, że nikt nie wpadł na ten pomysł. Wpis Ograniczenia w korzystaniu z wody wodociągowej 2019 ma do tej pory najwięcej odsłon, a mapa, do której link tam znajdziecie, zaliczyła 100 tys. odsłon w okolicach września 2019 r. Akcja ta spowodowała, że tematem zaczęły się interesować media, więc zyskałem kolejny kanał popularyzacji nauki.

W czasie wakacji 2019 roku, wpisów prawie nie było – jeden w miesiącu, a i tak liczba osób obserwujących na FB wzrosła do 1464 pod koniec sierpnia, a liczba odsłon bloga też znacząco wzrosła. Później zdarzyła się awaria kolektora w Warszawie. Nie poddając się emocjom i politycznym przepychankom, opisałem tą sytuacją trzymając się faktów Chłodnym okiem o awarii w Warszawie. oraz ponownie, gdy mieliśmy już więcej informacji m.in. w państwowego monitoringu Codzienność kontra warszawska awaria przesyłu ścieków. I tu pierwszy raz zderzyłem się elektoratem politycznym, a nie merytorycznym. Pojawiło się wiele komentarzy zarzucających mi stronniczość polityczną i brak akceptacji faktów, które przedstawiłem. W sumie to ciekawe, bo jak w tym roku broniłem założeń programu „Moja woda” wskazując wady i zalety wystąpienia prezydenta zapowiadającego ten program, to jakoś Ci co krytykowali wcześniejszy wpis o warszawskiej awarii, teraz naprali wody w usta. Przy okazji tego tekstu wordpress mile mnie zaskoczył wysyłając mi powiadomienie, że tekst O programie „Moja woda” i mikroretencji przydomowej był 100 wpisem na blogu.

Ostatni kwartał był czasem na refleksje i przemyślenia, bo jak na początku roku rozważałem czy jeszcze prowadzić bloga, to tak pod koniec 2019 roku zastanawiałem się w jakim kierunku go dalej prowadzić i jak to sobie zorganizować, żeby nie ucierpiało na tym moje życie zawodowe, bo przecież blog jest prowadzony w wolnych chwilach, oraz życie prywatne, bo to przecież z rodziną spędza się czas jak się nie pracuje ;). Jakoś udało się te puzzle poskładać. W między czasie świetna graficzka Monika Jurczyńska jurczynska.com przygotowała mi nowe profesjonalne logo. 2019 rok zakończył się liczbą 2298 osób obserwujących. W między czasie zauważyłem, że jak udostępniam zdjęcie i ludzie udostępniają je dalej to więcej osób zaczyna obserwować stronę FB. Jak natomiast podaję link do jakieś materiału to wielu klika zwykłe podaj dalej i wtedy inni widzą tylko link, a nie stronę z której zostało to udostępnione. Początkowo wzbraniałem się przed różnymi technikami rozpropagowania bloga, bo przecież jeśli treść jest wartościowa to sama powinna się wypromować. Niestety nic bardziej mylnego w czasach, gdy wróciliśmy do pisma obrazkowego, w którym najpierw obraz, później krótki tekst, a dopiero może ktoś kliknie w odnośnik i zapozna się z całym artykułem. Zjawisko to obserwowałem kilkukrotnie w tym roku, gdy zdjęcie na FB zaliczało wielokrotnie więcej odsłon niż teksty na blogu. No cóż takie społeczeństwo i takie algorytmy FB. Bo samo kliknięcie w link z tekstem nie poprawia widoczności postu na FB, dopiero reakcja, komentarz i udostępnienie zwiększają liczbę wyświetleń, bo lepiej się pozycjonuje wszystkim, którzy mają polubionego bloga.

2020 rok ponownie mnie zaskoczył, a właściwie to nas wszystkich, bo brak śniegu zimą stał się dominującym tematem do czasu Sami-wiecie-kogo. Kilka moich tekstów o suszy rozchodziło się niczym świeże bułeczki. Coraz więcej osób śledziło i czytało blog. W między czasie zrodził się pomysł serii grafik edukacyjnych #50TwarzySuszy, cykl, który miał pokazać jak złożonym zjawiskiem jest susza. Bo przy narastającym problemie tworzy się wiele mitów, przeinaczeń czy niedomówień, które niczym w zabawie w głuchy telefon przekazywane dalej zmieniały wielokrotnie swoją treść i znaczenie. Zauważyłem to początkowo już w 2019 r przy mapie apeli i wpisie o Skierniewicach, gdy wiele osób zaczęło obwiniać o problem suszę, a nie nieracjonalne korzystanie z zasobów wody. To, że w zeszłym roku było tyle gmin na mapie wynikało nie z tego, że brakowało wody w ujęciach wodociągowych, ale dlatego, że nie nadążały one z dostarczaniem wody. Wody pitnej o bardzo dobrej jakości, którą wylewaliśmy na trawniki czy uprawy. Jakby nie było innego jej źródła – bo łatwiej jest myśleć tu i teraz niż planować na przyszłość. A przecież większość wody wodociągowej w kraju to woda z nieodnawialnych zasobów wód podziemnych – o tym więcej Fakty i mity: Czy susza wysuszy nam krany?.

Marzec zdominował jeden temat Sami-wiecie-kogo, ale pracując z domu nadal robiłem swoje, tym bardziej, że pod koniec marca susza, którą cały czas śledziłem przebiła się do świadomości mediów i znów zaczął się dla mnie medialny maraton. Przez dwa tygodnie codziennie z kimś rozmawiałem. Życie przeniosło się do sieci, więc wziąłem też udział w kilku webinarach. Pomimo całej sytuacji i domowego przedszkola starałem się dalej normalnie pracować w trybie zdalnym zawodowo i prowadząc blog. Liczba osób obserwujących ciągle rosła. Tematów, które chciałbym opisać mam więcej niż czasu na to, ale wszystkie pomysły sukcesywnie zapisywane są na listę, także tematy, o które pytałem się Was na FB w zeszłym roku. I w ten sposób blog osiągnął niedawno 100 tys. odsłon, a na FB 14 czerwca 5762 osób obserwowało stronę. Ale chyba najbardziej zaskoczył mnie post z 22 marca, gdy pokazałem mapę wilgotności gleby w warstwie 28-100 cm. Nie dość, że zaliczył najwięcej odsłon, reakcji, komentarzy i udostępnień to jeszcze przyczynił się do tego, że w tydzień przybyło 1000 osób obserwujących. W piątek 26 czerwca wieczorem, gdy piszę ten tekst jest już 6897 obserwujących.

Wygląda na to, że paradoksalnie urosłem w trakcie suszy. Przypomniał mi się wpis Piotra Rzymskiego popularyzującego naukę w tematyce Medycyna i Środowisko.:Spotkałem się z bardzo miłymi opiniami jakobym wykorzystał sytuację pandemii do autopromocji, był „koronacelebrytą” (na marginesie, bardzo fajne określenie), a taki list do Science to każdy mógłby sobie napisać. Faktycznie, moi kochani, całe życie czekałem aż przyjdzie ten wirus, a telewizja i radio będą dzwonić co drugi dzień prosząc naukowca o komentarz. Przypomina to moja sytuację, gdy dzieje się coś złego i się o tym pisze, to popularność rośnie. Dlatego mam do Was apel zgodny z tym co odpisałem w komentarzu pod jego postem:

Niestety media działają tak, że zapotrzebowanie na opinie i komentarze naukowców jest wtedy, gdy dzieje się coś złego. Dlatego jak znacie i śledzicie wartościowy merytoryczny blog popularnonaukowy to lajkujcie, udostępniajcie i komentujcie. A przede wszystkich rozpowszechniajcie więcej pozytywnych informacji. Wtedy naukowcy poświęcający swój wolny czas na edukację i dzielenie się swoją wiedzą, nie będą celebrytami złych czasów.

Jak znacie jakieś wartościowe blogi, kanały na youtube czy książki dajcie znać. Z chęcią dodam je do swojej listy polecanych w zakładce na górze tej strony.

A na zakończenie test, kto przeczytał to do końca – jeśli śledzicie mnie na FB to pod postem z tym wpisem dajcie komentarz – jaka jest Wasza ulubiona rzeka – tylko nazwa bez dodatkowych słów wyjaśnień oraz dajcie nową reakcję – trzymaj się ;).

I jeszcze jedno wzorem ubiegłego roku oraz w związku z całą sytuacją w wakacje moja aktywność też będzie mniejsza. Kiedyś trzeba skupić się na publikacjach naukowych, bo niestety popularyzacja wiedzy nie jest wliczana jako aktywność i nie ma za nią punktów, które przeliczane są na dotację dla jednostki. Ani naukowiec ani jego jednostka macierzysta nie są lepiej oceniane jeśli promują naukę. Dlatego w okresie wakacyjnym chcę się skupić na życiu zawodowym i rodzinie.

I teraz już naprawdę na koniec wykresy jak to się wszystko rozwijało. Liczby i daty o których piszę powyżej w formie obrazkowej, bo przecież to do nas najlepiej dociera.

odkuchni

Dziękuję wszystkim, którzy wspierają moją pracę, a szczególnie Patronom, którzy poprzez darowizny wspierają dalszy rozwój mojej wodnej pasji. Możesz do nich dołączyć zostając moim Patronem lub Mecenasem
tutaj więcej informacji

Możesz też zarejestrować się poprzez poniższy formularz, aby otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!